Logowanie

Ślubne tematy

 
IX edycja Podkarpackich Targów Ślubnych Wedding Live

„Ty nic nie rozumiesz!” – czyli o stylach komunikowania między kobietami a mężczyznami

„Ty nic nie rozumiesz!” – czyli o stylach komunikowania między kobietami a mężczyznami

Wracasz ze swoim mężczyzną z obiadu u Twoich rodziców. Pytasz go, czy ma ochotę zatrzymać się na drinka. Odpowiada: „Nie", a później nie może zrozumieć, dlaczego jesteś na niego zła. Jak mogło mu nie przyjść do głowy, że Twoje zapytanie było propozycją, wstępem do negocjacji? Że zadając je oczekiwałaś na jego zainteresowanie Twoimi potrzebami i upewnienie się, czy może TY masz ochotę na tego drinka? Ten i podobne przykłady zostały przeanalizowane przez lingwistykę Deborah Tannen w popularnej książce „Ty nic nie rozumiesz! Kobieta i mężczyzna w rozmowie".

Mężczyźni i kobiety się różnią. I tyle, koniec, kropka. Stwierdzenie to, choć niepoprawne politycznie, pokrywa się z prywatną opinią każdej z nas. Jedno z ciekawszych pól, gdzie różnice miedzy płciami są szczególnie widoczne, to właśnie rozmowa. Mając w perspektywie zamieszkanie ze swoim mężczyzną warto przez chwilę zastanowić się nad tym problemem, dzięki czemu bolesny etap „docierania się" może zostać w pewnym zakresie załagodzony.

„Zaprosiłem dziś na obiad kolegę z pracy z żoną"

Zróbmy szybki przegląd ostatnich sytuacji, kiedy naszemu facetowi udało się nas mocno zirytować. I co? Z pewnością chociaż jedna z nich miała związek z podejmowaniem decyzji bez naszego udziału. Nie mam tu oczywiście na myśli indywidualnych, „męskich" spraw (jak wybór mechanika samochodowego czy czegoś równie stereotypowego). Chodzi mi o stawianie nas przed faktem dokonanym odnośnie naszych wspólnych planów („Wychodzimy wieczorem na bilard z Kaśką i Piotrkiem, już nas umówiłem"), wydatków („Jedziemy do Krakowa samochodem, a nie pociągiem") czy sekretów („Powiedziałem Adze, że nie lubimy jej nowego chłopaka"). Autorka uzasadnia takie sytuacje odmiennymi stylami komunikacyjnymi wpajanymi od dzieciństwa. Według niej, dla mężczyzny każda rozmowa stanowi pewnego rodzaju rywalizację, walkę o status, podczas gdy kobieta traktuje ją najczęściej jako okazję do nawiązania więzi i wytwarzania zażyłości.  Z tego względu w obecności osób trzecich panowie niechętnie konsultują z nami swoje decyzje czy opinie - stawiałoby ich to w złym świetle, jako osoby podporządkowane, a stąd już tylko krok do mrożącej krew w żyłach etykietki pantoflarza (co ciekawe, najczęściej nadawanej z pobłażliwą miną przez kolegę, który w równym stopniu pod nią podlega).

„Kochanie, jestem taka gruba..."

Kolejny obszar ścierania się damskiego i męskiego stylu komunikowania to rozmowy o szeroko rozumianych problemach. Do szczególnie spektakularnych sytuacji dochodzi w przypadku kwestii drażliwych, jak np. nasz wygląd. Wygłoszenie przez kobietę osławionego zdania „Kochanie, jestem taka gruba..." powoduje nerwową reakcję każdego mężczyzny o rozwiniętym instynkcie samozachowawczym. Odpowiedź „Nie, nie jesteś" może być traktowana jako łatwe zbycie tematu. „Dla mnie i tak jesteś najpiękniejsza" - jako potwierdzenie naszych słów, co oznacza, że mężczyzna popełnił niewybaczalny błąd i przyjdzie mu za niego odpokutować. Zmiana tematu nie wchodzi w grę.

Według Deborah Tannen naturalną reakcją dla mężczyzny słyszącego o konkretnym problemie jest natychmiastowe szukanie dla niego rozwiązania, nie powinnyśmy się więc dziwić, gdy w odpowiedzi na powyższe stwierdzenie usłyszymy np. „Niedaleko nas niedawno otworzyli siłownię, może byś się zapisała?". Propozycja ta nie oznacza, że nasz mężczyzna nie może już patrzeć na nasze nadprogramowe kilogramy, jest jedynie realizacją wpojonego mu stylu komunikacji. Według autorki, z kobiecego punktu widzenia idealną reakcją na taki autozarzut byłoby utożsamienie się z nim i wyrażenie wspólnoty problemu - „Popatrz, mi też ostatnio trochę urósł brzuch, trochę za dużo piję piwa". O ile jednak łatwo mogę sobie wyobrazić podobne słowa w ustach mojej przyjaciółki, w odniesieniu do przedstawiciela płci brzydkiej brzmiałyby odrobinę nienaturalnie...

Twój mężczyzna jako bohater książki

Książka Tannen jest równie lekka i przyjemna w odbiorze, jak przytaczane powyżej przykłady. Obfituje w anegdoty, w których zarówna ja, jak i moje przyjaciółki bez żadnego problemu  odkrywamy elementy własnej codzienności z naszymi panami w rolach głównych. Gwarantuję, że po lekturze książki wyostrzy się Wasza czułość na mnóstwo smacznych niuansów codziennych rozmów przeprowadzanych z chłopakiem, narzeczonym czy mężem. To naprawdę fascynujące doświadczenie, z tego względu z czystym sumieniem polecam pozycję Deborah Tannen.

 

Anna Wolnik

 

 

Twoje imię i nazwisko lub pseudonim:
Adres e-mail znajomego:
Wyślij
sss

Twój nick:

Treść komentarza:

Opublikuj
sss
Czytaj inne ślubne tematy z działu: Ona i On
Współczesne zaręczyny

Współczesne zaręczyny

Zaręczyny. Zgoda dwóch serc na bycie jednym. W Polsce to tradycja kultywowana od wieków. Uroczyste zaręczyny z rodzicami i oficjalną prośbą...
Czytaj więcej
Jak żyć z komputerowym maniakiem?

Jak żyć z komputerowym maniakiem?

Internet, komputery oraz inne urządzenia elektroniczne całkowicie zawładnęły światem. Jest to niestety prawda i nie wiele możemy na to poradzić. Obecnie,...
Czytaj więcej
Ratunku, będziemy mieli dziecko! Chłopiec czy dziewczynka?

Ratunku, będziemy mieli dziecko! Chłopiec czy dziewczynka?

To już ostatni odcinek naszego cyklu o dzidziusiach. Mamy nadzieję, że pomogliśmy wszystkim przyszłym Mamom i Tatusiom odpowiadając na najbardziej nurtujące...
Czytaj więcej
Przeciwieństwa się przyciągają?

Przeciwieństwa się przyciągają?

Ona i on, jak ogień i woda czy raczej jak dwie połówki pomarańczy? Przeciwieństwa się przyciągają na stałe czy tylko chwilowo?...
Czytaj więcej
Sposób na zaręczyny

Sposób na zaręczyny

Dla kobiet zaręczyny to bardzo ważny moment. Dla mężczyzn to szansa na wykazanie się, bo ta chwila musi być niezapomniana i...
Czytaj więcej
Copyright 2007-2017 - SuperSluby.pl