Logowanie

Ślubne tematy

 
IX edycja Podkarpackich Targów Ślubnych Wedding Live

Randkowanie w PRL-u

Randkowanie w PRL-u

Fakt, że nazywasz określonego mężczyznę swoim narzeczonym czy mężem świadczy o tym, że macie za sobą burzliwy okres pierwszych randek. Rządzi się on swoimi niepisanymi i zagmatwanymi regułami, zmiennymi w czasie i charakterystycznymi dla danej kultury. Podstawowa zasada, to ciągłe szukanie balansu - jak okazać zainteresowanie, a nie wyjść na namolną? Czy ja mu się naprawdę podobam, czy tylko mnie zwodzi? Zastanawiałyście się kiedyś, jak wyglądał ten skomplikowany świat randek, kiedy głównymi jego bohaterami byli nasi rodzice i dziadkowie?

Kiedy?
Zacznijmy od tego, że pod wieloma względami sytuacja współczesnej nastolatki wkraczającej w świat randek jest o niebo łatwiejsza, niż gdyby urodziła się w latach 50tych, 60tych czy 70tych. To samo tyczy się nas sprzed kilku(nastu/dziesięciu) lat. Czy nie buntowałyśmy się i nie narzekałyśmy, kiedy mama zaganiała nas do sobotnich porządków albo do umycia naczyń? Nie da się ukryć, jako nastolatki miałyśmy tendencję do niedoceniania ilości wolnego czasu, którym dysponowałyśmy. Znacznie większą kreatywnością w jego organizacji musiała wykazać się dawna młodzież.
Czy wiecie, że wolne soboty wprowadzono dopiero w 1972 roku? Mało tego, że szkołę trzeba było odwiedzać 6 dni w tygodniu, troskliwi dorośli usilnie starali się zagospodarować również popołudnia i niedziele młodych. Oczywiście czynami w imię dobra wspólnego - pracami społecznymi, zebraniami w świetlicach, obowiązkami domowymi. Tym samym niewiele zostawało czasu na „niepotrzebne głupoty", jak wówczas postrzegano randki, moralnie podejrzane i wyraźnie sympatyzujące z burżuazyjnym duchem zepsutego Zachodu.

Gdzie?
Kiedy upartym nastolatkom udało się wygospodarować trochę czasu na aktywność towarzyską, pojawiał się poważny problem z odpowiednim do tego miejscem. Powszechne kłopoty mieszkaniowe wykluczały organizację zbyt częstych spotkań u kogoś, tym samym otrzymanie zaproszenia na prywatkę stawało się wielkim wydarzeniem. Jeśli więc dziewczyna chciała zaprosić chłopaka do domu, musiała liczyć się z postrzeganiem tego kroku jako bardzo poważnego i stanowiącego pewnego rodzaju deklarację.
Zdecydowanie większym polem do manewru, i to w sensie dosłownym, dysponowała młodzież wiejska. Trudno znaleźć dogodny odpowiednik łąk, pól czy lasów w przestrzeni miejskiej. Co prawda zaplecze kinowo-kawiarniane zapewniało wiele potencjalnie atrakcyjnych miejsc, do których można było zabrać swoją wybrankę, jednak przez długi czas nastoletnie spotkania damsko-męskie w przestrzeni publicznej były bardzo źle postrzegane.  Do końca lat 50tych istniała nawet ustawa ministerstwa oświaty zabraniająca młodym ludziom przebywania w kawiarniach pod groźbą wyciągania poważnych konsekwencji! Choć oczywiście przepis ten szybko okazał się martwy, inny i bardzo prozaiczny powód ograniczał kawiarnianą frekwencję młodzieży - bardzo wysokie ceny w tego typu przybytkach. Przelicza się, że średnia pensja wystarczała zaledwie na 1,5 kg (!) kawy. W lokalu cena ta stawała się oczywiście stosownie droższa.

Jak?
Widok młodej pary całującej się namiętnie na przystanku autobusowym często ściąga na siebie wrogie spojrzenia - że jak tam można, że niesmaczne, że demoralizacja itd. Jest to jednak zaledwie nikły cień zgorszenia i szczerego oburzenia, jakie podobny obrazek wywołałby dawniej. Nawet trzymanie się za rękę czy obejmowanie ramienia dziewczyny przez jej „sympatię" traktowano jako niedopuszczalne i niemoralne. W notatkach prasowych z lat 50tych i 60tych można trafić na konkretne przykłady realizacji tych przekonań w praktyce, takie jak wyrzucenie z taksówki całującej się pary czy też obarczenie jej mandatem za „niegodne zachowanie".
Co ciekawe, w niczym nie wpłynęło to na aktywność seksualną ówczesnej młodzieży. Według znanych badań Malewskiej już w latach 50tych aż 65 proc. kobiet traciło dziewictwo przed  ślubem. Zapewne duża w tym rola prywatek, najczęściej składkowych, które gorączkowo organizowano w każdym możliwym terminie i miejscu. Daleko odbiegały one swoim charakterem od pruderyjnego ducha epoki, stwarzając okazje do potajemnych pocałunków i znacznie śmielszych pieszczot. Agnieszka Osiecka, w oparciu o to właśnie kryterium, dzieli prywatki swojej młodości na „cielęce" oraz „mysie". Te pierwsze charakteryzowały się częstym gaszeniem światła i puszczaniem przez gospodarza „pościeluch" z adaptera, co w połączeniu z małą nawet ilością wina domowej roboty sprzyjało odważnym poczynaniom par... Drugie natomiast, bardziej popularne wśród starszych, polegały na poważnych dyskusjach okraszonych dużą ilością alkoholu i prowadzonych do białego rana.

Wyobrażenie sobie swoich rodziców (lub tym bardziej dziadków!) w roli głównych bohaterów tamtych czasów, uczestników prywatek, bywalców kawiarni, deptakowych spacerowiczów jest bardzo trudne i odrobinę niezręczne. Pomyślmy jednak o tym, że za nie tak wiele lat podobne odczucia w stosunku do nas będą mieć nasze dzieci. Póki więc mamy na to czas i możliwości, kolekcjonujmy jak najwięcej wspomnień, którymi kiedyś będziemy mogły się z nimi podzielić...
(powyższe informacje pochodzą z książki „Anatomia randki" Piotra Szaroty). 

Anna Wolnik

Twoje imię i nazwisko lub pseudonim:
Adres e-mail znajomego:
Wyślij
sss

Twój nick:

Treść komentarza:

Opublikuj
sss
Czytaj inne ślubne tematy z działu: Ona i On
Flirt – zabawa czy zdrada?

Flirt – zabawa czy zdrada?

Osoby niebędące w związkach mogą flirtować zawsze i wszędzie, natomiast te zajęte powinny uważać, bo każdy partner na flirt reaguje inaczej....
Czytaj więcej
Ratunku, będziemy mieli dziecko! Fakty i mity na temat ciąży

Ratunku, będziemy mieli dziecko! Fakty i mity na temat ciąży

O stanie błogosławionym krąży wiele mitów, które dziś postaramy się zneutralizować. Czy przyszła mama może pracować przy komputerze i używać telefonu...
Czytaj więcej
Ślub z rozwodnikiem

Ślub z rozwodnikiem

Po kilku nieudanych związkach spotkałaś w końcu mężczyznę, z którym chcesz spędzić resztę życia. Łączy Was wszystko - wspólne zainteresowania, pasje,...
Czytaj więcej
Seksualna rewolucja, czyli filmujemy noc poślubną!

Seksualna rewolucja, czyli filmujemy noc poślubną!

Noc poślubną sfilmuję - takie ogłoszenia coraz częściej pojawiają się w prasie lub Internecie. Nowożeńcom przestały wystarczać tradycyjne fotografie w studiu...
Czytaj więcej
Randka w kasynie

Randka w kasynie

Brzmi trochę niepokojąco ale czemu by nie wnieść trochę pikanterii do randek z ukochanym? Jedna wizyta nie zrujnuje naszego budżetu a...
Czytaj więcej
Copyright 2007-2018 - SuperSluby.pl